17 stycznia 2010
Zima w pełni, ale my nie spoczywamy na laurach.
Zimowy trening pracy wyżła przed strzałem, czyli widok chwytający za serce prawdziwego miłośnika legawców.
Napotkane bażanty mogły czuć się bezpiecznie, ponieważ poprzestaliśmy wyłącznie na stójce i respektowaniu.
Przejechałyśmy setki kilometrów, żeby nasze psy mogły chociaż trochę popracować, ale było warto! Pole przy niesprzyjającej pogodzie i temperaturze okładały Archie i Porto. Młody Artek jeszcze częściowo na lince.
Powrót do domu i czas na kolejny etap szkolenia. Tym razem w ćwiczeniach aportu wykorzystałyśmy gołębie, które na mrozie szybko zrobiły się twarde jak kamień.
Ze względu na cieczkę Arsa nie towarzyszyła "chłopakom" w wyjeździe, ale i na nią czekało jak zwykle mnóstwo atrakcji.
ARSA i ARCHIE Keiviento w wieku 11,5 miesiąca:































